E1 Gokart Kielce - wyjątkowy kielecki?

Jesień 2024 była dla mnie bardzo bardzo pracowita. W pewnym sensie "złożyło" się to z drobnymi problemami z Megi, przez co pierwszy po powrocie sezon wyścigowy został niedokończony i na ten moment w sekcji wyścigi widzicie tylko 3 pozycje. Postanowiłem sobie jednak to trochę odbić...

Przyznam, że przyczynkiem był konkurs, który Grzesiek Waszka zrobił na swoim fanpage poświęconym wynajmowi sportowych wozów na tor (Możecie sprawdzić TU), gdzie wygrałem 5 kółek po torze jedną z jego maszyn. Na 5 kółek trochę średnio było wybierać się z Wawy i tak powstał pomysł na wyjazd.

Wziąłem zatem Marcela i zrobiliśmy sobie "męską niedzielę" - gokarty, lunch i jazda po torze. Był to zatem super pretekst, aby odwiedzić kolejny z torów z serii E1 (recenzję toru z Poznania możecie przeczytać TUTAJ, Chorzowa nadal - wstyd się przyznać, nie opisałem).

Zacznijmy od tego, że niemal zawsze wyjeżdżając z Warszawy przekonujemy się, jak dostępne cenowo mogą być gokarty. Jasne, nie jest to tani sport, ale 50-55zł za przejazd vs 75-90 to jednak jest duża różnica. A niekoniecznie idzie to w parze z jakością. Obiekt w Kielcach jest nowy - na poprzednim co prawda też raz byłem, ale ze względu na jego przejściową naturę go nie opisywałem. Tu zaś czuć świeżość, cały obiekt jest czysty i z dużą ilością miejsca dla gości (także osób towarzyszących) - podobnie jak w Chorzowie. Ale oczywiście nie chodzi o siedzenie na kanapach, tylko jeżdżenie gokartem :) Tu miałem o tyle fajną sytuację, że pierwszy bieg jechaliśmy tylko po wewnętrznej nitce, dwa kolejne zaś już po łączonej - wewnętrznej z wyjazdem na zewnątrz. Tor jest dwupoziomowy, a to samo w sobie jest już ogromnym bonusem. Nawet zatem gdy jeździmy tylko w środku, jest to urozmaicenie. Natomiast sama wewnętrza nitka jest trochę za ciasna. Jest technicznie, ale zdecydowanie brakuje szybkich sekcji. Te dochodzą z wyjazdem na zewnątrz. Długa ala prosta zmienia się w bardzo szeroki nawrót, wcale nie tak oczywisty do pojechania. Zewnętrzna część jest też mocno przyczepna. Z kolei na wewnętrznej mamy coś w rodzaju "wgłębienia" - nie daje to wiele urozmaicenia, bardziej taki bajer. Łączną nitkę jedziemy ok. 50s, czyli już dość długo, choć wynika to w dużej mierze, z technicznego charakteru wewnętrznej części, która jest nieco za ciasna/wolna. Mimo wszystko jednak jedzie się z dużą przyjemnością i nie ma czegoś takiego, że po 2 przejazdach w zasadzie już nie mamy ochoty jechać kolejny raz.

Wózki standardowe. Dwa pierwsze przejazdy były ok, na trzeci dostałem nieco rozklekotany wózek. Jest to niestety zmora halowego kartingu, do której już się przyzwyczaiłem. Wiadomo, chcielibyśmy dostać idealne wózki, ale to po prostu nie spina się biznesowo. Ogólnie jednak flota wyglądała ok.

Podsumowując - tor godny polecenia. W ogóle podoba mi się to, co kryje się pod marką E1 Gokart w Polsce. Szkoda, że karty nie działają pomiędzy obiektami (musiałem się rejestrować i płacić za kartę, która jest bezużyteczna).

To nie był koniec sportowych emocji. Po lunchu pojechaliśmy na trackday na Torze Kielce, gdzie przejechaliśmy łącznie 20 kółek Yarisem GR, z czego połowę przy sztucznym oświetleniu. To był udany dzień!

Zapraszam Was na szybkie kółko